Podstawy przedsiębiorczości
Swego czasu w programie nauczania szkół średnich znalazł się przedmiot zatytułowany: podstawy przedsiębiorczości. W czasach, w których tyle się mówi o tym, że trzeba w ludziach krzewić ducha kapitalistycznej samodzielności jest to pomysł całkiem niezły. Tylko wykonanie jest jakieś takie dziwne.

Biorąc do ręki podręcznik do podstaw przedsiębiorczości można odnieść wrażenie, że ideą tego przedmiotu jest sprawić, by młodzi ludzie mogli rozumieć przekaz wiadomości gospodarczych. Tłumaczy się bowiem pojęcia takie jak notowania, giełda, czy dywidenda i na tym często się kończy. Informacje te – to chyba potwierdzi każdy – nie stanowią efektywnej bazy, na której młody człowiek mógłby (i co ważniejsze: chciałby) założyć własne przedsiębiorstwo. O wiele bardziej przydatną wiedzą byłoby to, gdzie należy się zgłosić chcąc założyć firmę, jak powinno się napisać biznesplan, jak wypełniać wszystkie blankiety w rozmaitych urzędach czy gdzie można ubiegać się o dofinansowanie i dotacje. Bez tej wiedzy i tych umiejętności nie powstanie żadna nowa firma. A przecież właśnie o to w tym wszystkim chodzi, prawda?